Zamień chemię na jedzenie! Skuteczność sprawdzona na dzieciach ;-)
Sądziła, że jej dzieci są skazane na częste wizyty u lekarzy i antybiotyki. Tymczasem zmieniając sposób odżywiania, udało jej się pozbyć wieloletnich dolegliwości. Od 4 lat ona i jej rodzina odżywiają się głównie zdrową, ekologiczną żywnością, w dodatku mieszcząc się w dotychczasowym budżecie. Swoje doświadczenia opisała w książce „Zamień chemię na jedzenie„. Przetestowane na dzieciach!;-)
Julia Bator, tak nazywa się autorka książki „Zamień chemię na jedzenie„. Od lat zmagała się z chorobami trójki dzieci. Infekcje wirusowe, bakteryjne, alergie, pseudoalergie były niemal na porządku dziennym – zna to na pewno wielu rodziców. Stopniowo eliminowała z diety kolejne produkty, nabiał, słodycze, lecz to niewiele zmieniało. Momentem przełomowym był wakacyjny wyjazd na Kretę, podczas którego rodzice zmęczeni ciągłymi bataliami o zdrowie swoich pociech, pozwolili im jeść wszystko. Okazało się, że dzieci czuły się dobrze. W poszukiwaniu odpowiedzi dlaczego tak się stało, okazało się, że żywność na Krecie jest znacznie mniej przetworzona. I tak zaczęły się poszukiwania zdrowej, nieprzetworzonej żywności i „testowania” na rodzinie.
Zdobywała wiedzę, stosowała ją w życiu, rozmawiała z przedstawicielami producentów spożywczych. Owocem tej pracy jest książka „Zamień chemię na jedzenie”. Książka zawiera 83 łatwe przepisy, ogrom przydatnych informacji co jeść i gdzie tego szukać, tak aby jednocześnie nie rezygnować zbytnio z dotychczasowych upodobań kulinarnych.
Garść zdrowych porad dla wszystkich
Porady prosto z książki Julii:
„- Unikajmy żywności typu fast food, słodzonych napojów, słodyczy, gotowych wyrobów cukierniczych.
– Jedzmy produkty jak najmniej przetworzone.
– Zmiany najlepiej wprowadzać stopniowo. Zacząć można np. od jednego produktu tygodniowo. Można zorganizować to tak, że w czasie większych zakupów przeznaczymy nieco czasu na prześledzenie asortymentu, np. jogurtów naturalnych, i spośród nich wybierzmy taki produkt, który nie zawiera mleka w proszku.
– W kuchni wdrażajmy „zasadę płodozmianu”, tzn. produkty uznawane ogólnie za niezdrowe (np. tłuszcze przeznaczone do smażenia), stosujmy dla większego bezpieczeństwa na zmianę, bowiem to, co wydaje się w miarę bezpieczne dziś, jutro może zostać zdemaskowane jako szkodliwe. (Czyli używajmy na przemian np. masła klarowanego, smalcu z gęsi, czy oliwy z oliwek. Pamiętajmy równocześnie, że pewne potrawy najlepiej smażyć na konkretnym rodzaju tłuszczu, tzn. np. drób na tłuszczu gęsim).
– Etykiety czytajmy krytycznie. Jeśli coś budzi naszą nieufność lub jest niezrozumiałe, lepiej tego nie kupujmy. Studiowanie etykiet nie ma być gimnastyką dla szarych komórek. Jeśli mamy ochotę na szarady językowe – sięgnijmy po zestaw krzyżówek.
– Kupujmy produkty z jak najmniejszą ilością składników dodatkowych, których nazwy są dla normalnego człowieka niezrozumiałe i które jedzeniem po prostu nie są.
– Kupujmy te produkty, które kupowałaby nasza babcia tudzież prababcia (bądź nabywałby dziadek, pradziadek etc).
– Pytajmy znajomych o ich kontakty z lokalnymi rolnikami i hodowcami.
– Przekazujmy sobie nawzajem pocztą pantoflową informacje o lokalnych sprzedawcach.
– Na targu pytajmy sprzedawców, skąd pochodzi towar. Szukajmy właścicieli małych, lokalnych gospodarstw. Pytajmy, czy stosują nawozy sztuczne i zabójcze (nie tylko dla szkodników) środki ochrony roślin.
– Zarażajmy swoje środowisko ideą zdrowego żywienia. Im większy będzie popyt, tym większa szansa na wzrost podaży. Innymi słowy: im więcej osób będzie „uświadomionych” i im większe będzie zapotrzebowanie na zdrowe produkty, tym większa stanie się ich oferta w konkurencyjnych cenach.
– Kupujmy produkty ekologiczne z certyfikatem.
– Róbmy przetwory na zimę.
– Nie oglądajmy/nie słuchajmy/nie czytajmy reklam.
– Kierujmy się zdrowym rozsądkiem, zaufajmy swojej intuicji.
Podsumowanie:
– pamiętajmy, że im wcześniej wdrożymy zasady zdrowego żywienia dziecka, tym łatwiej je ono zaakceptuje,
– stosujmy sprawdzone metody, by podawać dzieciom w posiłkach nielubiane przez nie grupy pokarmów,
– edukujmy swoje dzieci, by umiały zrezygnować ze słodyczy,
– walczmy (pokojowo) z rodziną i znajomymi, by nie truli naszych dzieci słodyczami”

